Tata zwiózł mnie do akademii, kiedy tylko dojechaliśmy byłam pod ogromnym wrażeniem jej wielkość.
- WOW- Szepnęłam.
- Masz racje córciu wow.
Gdy wysiedliśmy z samochodu przywitała nas miła kobieta.
- Witam w Akademii Sellio. Jestem Krystyna Zając założycielka.
- Dzień dobry jestem Sara Maj.
- Przyjechałaś jako pierwsza, więc możesz wybrać sobie pokój, ale szybko bo niedługo przyjedzie reszta. Oprowadzę was proszę za mną.- Powiedziała, a mój tata pomógł mi z walizkami i skierowaliśmy się za panią Krystyną. Kiedy weszliśmy pani Krystyna zaczęła mówić o akademii.- Akademia ma trzy piętra. Na pierwszym jak widzimy znajduje się pokój dla pupili, biblioteka, sklepik, poczta i stołówka.- przerwała, na chwilę kiedy wchodziliśmy po schodach- Całe drugie piętro obejmują sale lekcyjne. Ostatnie piętro to pokoje. Piętro jest podzielone na dwie część. Jedną dla chłopców, a drugą dla dziewcząt. Który pokój wybierasz ?- skierowała pytanie pani Krystyna.
- Mmmmm. Pokój nr. 3 jest odpowiedni.
- Dobrze to zostaw tam walizki, a ja oprowadzę was po stajni i reszcie.- tata wniósł walizki, a ja poszłam za panią Krystyną. Najpierw poszliśmy do stajni, a później obejrzeliśmy ujeżdżalnie i hale, a pod koniec zobaczyliśmy padoki.
- To już wszystko.- powiedziała pani Krystyna.
- To na mnie już czas.- powiedział tata i mnie przytulił.
- Tato, a co z Rosą i Grajkiem?
- Jak twój wujek nie dojedzie za półgodziny to zacznij do niego natarczywie wydzwaniać.-Pa Słonko.- Powiedział i wsiadł do samochodu. Poszłam rozpakować się do pokoju, widok z niego był oszołamiająco piękny. Rozwiesiłam rzeczy do połowy szafy resztę zostawiając dla mojej przyszłej współlokatorki, ale za to komodę zajęłam całą bo były dwie. Usłyszałam warkot samochodu myślałam że to może wujek przywiózł Rosę i Grajka, wiec szybko zbiegłam na dół, ale kiedy tylko wyszłam zobaczyłam obcy samochód bez przyczepy. Westchnęłam i zaczęłam dzwonić do wujka. Po drugiej stronie słuchawki odezwała się wujek.
- Halo.
- Cześć wujku. Za ile będziecie ?
- Za jakieś dwadzieścia trzydzieści minut, bo źle skręciłem, ale już wszystko dobrze.
- A jak Rosa ?
- Trochę kopała, ale już się uspokoiła.
- No dobrze to pa.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłam połączenie i poszłam zobaczyć kto przyjechał. Pani Krystyna rozmawiała z jakimś chłopakiem.
- Całkiem niezły, ale żeby nie był totalnym dupkiem.- pomyślałam, ale kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się ciepło, a ja zapomniałam co myślałam jeszcze chwilę temu.Jego mama si.ę z nim pożegnała,a pani Krystyna oprowadziła go po akademii. Siedziałam sama na ławce przed akademią i czekałam, aż mój wielce rozgarnięty wujek przyjedzie. Założyłam okulary przeciw słoneczne i zaczęłam się opalać korzystając z okazji. Nie zorientowałam kiedy przy mnie stanął blondyn, którego wcześniej zobaczyłam.
- Można się dosiąść ?
- Tak jasne.- powiedziałam
- Jestem Filip.
- Miło mi. Jestem Sara.- odpowiedziałam.Usłyszałam warkot samochodu. Zdjęłam okulary i przeczesałam dłońmi włosy i się rozejrzałam przez bramę wjeżdżał czarny pick-up. Chłopak zerwał się z ławki i szepnął "nareszcie". Wstałam z ławki i podeszłam do pojazdu blondyn zrobił tak samo. Kiedy samochód się zatrzymał przywitał się z kierowcą i podszedł do przyczepy dwu konnej, kiedy tylko ją otworzył wybiegł z niej pies husky, a blondy wszedł i wyprowadził z niej ciemno gniadego ogiera rasy westfalskiej.
- Piękny- szepnęłam będąc pod zauroczeniem budowy ogiera.
- Masz racje. - powiedział chłopak uśmiechając się.
Usłyszałam głośne rżenie i jakieś walenie spojrzałam w stronę bramy przez, którą wjeżdżał dobrze znany mi samochód. Nie patrząc co robi chłopak rzuciłam się w stronę samochodu, który się zatrzymał z samochodu wyszedł czerwony wujek i szybko wszedł do przyczepki, kiedy ją otworzył wybiegła z niej wystraszona klacz. Złapałam za uwiąz, a klacz szybko się uspokoiła, bo mnie poznała i zaczęła trącać po chwili łbem moje ramie.
- Już dobrze kochana.- powiedziałam łagodnie i poszłam z nią w stronę stajni. Na każdym boksie była przyczepiona tabliczka z imieniem,rasą,wiekiem,płcią i właścicielem konia. Zaczęłam szukać mojego nazwiska, z moim szczęściem to był ostatni boks wprowadziłam klacz do boksu i wyszłam.
- Wujku co się stało ?!?!
- Popsuła się elektryka i zaczęło mrugać w przyczepie światło i coś walić co ją wystraszyło.
- Aha.- powiedziałam, a wujek podszedł do samochodu i z tylnego miejsca wypuścił Grajka, który rzucił się w moją stronę i na mnie skoczył przez co się wywaliłam.
- No już spokojnie.- Pies zaczął mnie lizać po twarzy, a kiedy skończył zlazł ze mnie. Założyłam mu obroże i przypięłam smycz i zaprowadziłam psa do pokoju dla pupili i oddałam go pod opiekę miłej brunetce. Wyjęłam rząd jeździecki i skrzynie ze szczotkami Rosy.Pożegnałam się z wujkiem, odebrałam psa i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku, a Grajek wskoczył mi na nogi i się położył, a ja z nudów zaczęłam czytać "Niezgodną".
C.D.N. Filip D.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz