poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Karoliny K. - Sara M.

Wstałam rano i poszłam na śniadanie. Byłam pierwsza na śniadaniu. Usiadłam sama przy czteroosobowym stoliku. Zaczęłam konsumować płatki, kiedy na stołówkę przyszła, jakaś dziewczyna i dosiadła się do mnie.
- Jestem Sara.- Zaczęłam
- Ja jestem Karolina. Miło mi.- powiedziała. Chwilę porozmawiałyśmy, aż nie przyszedł Filip, który się do nas dosiadł. Karolina ucichła, a ja wiedziałam o co chodzi i chciała rozluźnić atmosferę.
- Karolino to jest Filip.- powiedziałam i wskazałam chłopaka.
- Filipie to jest Karolina.- Zamienili parę zdań, a ja poszłam obudzić moją współlokatorkę, która wczoraj przyjechała późnym wieczorem. Była to pół Amerykanka pół Polka. Weszłam do pokoju i zwaliłam z niej kołdrę, nie poskutkowało to ani krzyczenie do niej do ucha, postanowiłam, że posunę się krok dalej. Wzięłam pusty wazon i napełniłam go wodą i na dobry początek dnia chlusnęłam nim w Arię, a ona zerwała się jak poparzona i zaczęła krzyczeć.
- Co to było do cholery.
-  To polski zwyczaj budzenia śpiochów, przygotuj się na więcej przez ten rok, a i już niedługo kończy się pora śniadaniowa.- Powiedziałam uśmiechając się.

 C.D.N. Aria D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz