Zapukałem cicho do jej pokoju.
- Proszę.- usłyszałem przez drzwi. Ostrożnie je uchyliłem.
- Masz może ochotę na teren lub przejażdżkę do miasta ?- zapytałem.
- Jasne.
- Za pół godziny przy stajni.
- Ok.- powiedziała, a ja zamknąłem drzwi i poszedłem do pokoju się przebrać. Zmieniłem ubranie i poszedłem przyszykować Anioła. Wszedłem do siodlarni po szczotki i poszedłem do przed ostatniego boksu. Otworzyłem drzwiczki i omal nie padłem trupem, kiedy z ostatniego boksu wychyliła się głowa Sary.
- Czy ty wszystko robisz bezszelestnie ?- zapytałem ironicznie.
- Może, albo ty jesteś wybrańcem. - powiedziała i się uśmiechnęła. Wróciłem do czyszczenia Anioła. Przed wyjazdem go czyściłem, więc tylko raz go przejechałem zgrzebłem i szczotką, a z kopytami nie było problemu. Zanim się obejrzałem Anioł stał osiodłany przed stajnią. Sara jeszcze nie skończyła, a ja poszedłem po toczek do siodlarni, kiedy wróciłem Sara właśnie wsiadała na swojego konia.
- Jedziemy w teren czy do miasteczka ?- zapytałem , wsiadając na ogiera.
- Jedno i drugie. Pani Krystyna wspominała mi, że jeżeli pojedziemy tą drogą przez las to dojedziemy do miasteczka.- powiedziała.
- Ok.- powiedziałem 9 dałem łydkę Aniołowi, żeby szedł. Chwilę jechaliśmy w ciszy, ale później atmosfera się nieco rozluźniła i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim, a jednocześnie o niczym do momentu, kiedy na naszej drodze wyłonił się powalone drzewo.
- Skaczemy ?- zapytałem
- Zawsze i wszędzie.- odpowiedziała i ruszyła galopem na przeszkodę, z łatwością i gracją ją przeskoczyła.
- Teraz moja kolej.-pomyślałem i skierowałem Anioła na przeszkodę. Wyrwał do przodu i przeskoczyliśmy ją w mgnieniu oka.
- No, no nieźle ma nareszcie będę miała jakiegoś konkurenta w skokach.- powiedziała.
- To dzięki niemu.- powiedziałem i poklepałem ogiera po szyi.
- Ja bez Rosy też bym nic nie osiągnęła.- powiedziała i poczochrała grzywę klaczy. Ruszyliśmy dalej w drogę. Po pietnasu minutach kłuso-galopu byliśmy na miejscu. Sara była pod wrażeniem prostoty tego miasteczka, co bardzo lubiła niestety musieliśmy wracać bo niedługo się ściemni. Wróciliśmy raz dwa i rozsiodłaliśmy konie. Sara poszła się przebrać, a ja postąpiłem tak samo, kiedy wszedłem do pokoju na łóżku obok leżały walizki. Odwróciłem się a w drzwiach stał jakiś chłopak.
C.D.N Karol J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz